Sesja na prezent... Czy to ma sens ?

mar
9

Pamiętam, jak urodziła się Emilia… (która z nas, mam, tego nie pamięta ? ) Byłam zachwycona tymi malutkimi rączkami, ciemnymi oczkami i stópkami, które można by całować bez końca. 

Robiłam jej mnóstwo zdjęć. Dziesiątki – jak nie setki. 300 z nich zapełniło nasz pierwszy album – w ciągu zaledwie 3 miesięcy od chwili gdy przyszła na świat. 

Z czasem, kiedy Emilia robiła się większa, bardziej samodzielna  mogłam w końcu wziąć na siebie większą ilość swoich starych obowiązków. I gdzieś tam na bok odeszło robienie zdjęć. Owszem – robiłam je nadal ale jakby mniej… Dowodem na to, jest chociażby fakt, że po zapełnieniu pierwszego albumu nigdy nie kupiłam drugiego a zdjęcia od czwartego miesiąca życia mojej córki czekają spokojnie w folderze „DO WYWOŁANIA” aż nadejdzie w końcu ich czas.

Ostatnio przeglądałam ten folder po raz kolejny i były dwie rzeczy, które uderzyły mnie dość mocno, gdy tak oglądałam.

Pierwsza – pewnie znów mnie zrozumiecie (albo i nie ?) 90% zdjęć zrobione jest telefonem. Wiadomo – telefon każdy z nas ma przy sobie, a że mamy szczęście żyć w czasach, gdy telefony robią naprawdę dobre zdjęcia wielu z nas nie fatyguje się nawet po aparat. Dlatego pierwsze kroczki naszych pociech, pierwsze uśmiechy czy pierwszą jazdę na rowerze utrwalamy za pomocą smartfonów.  Prosta sprawa. Robię dokładnie tak samo. 

Druga rzecz, zdecydowanie ta gorsza jest taka, że mnie tam właściwie nie ma. Osoba z zewnątrz patrząc na nasz album mogłaby pomyśleć, że Emilia wychowywała się bez matki. Ile z Was drogie mamusie mi teraz przytaknie ? Bo to najczęściej MY robimy zdjęcia. Córki z tatą, synka z tatą, babcią, wujkiem… A co z nami? ! To my przez całe 9 miesięcy nosiłyśmy szkraby pod sercem. Przecież MY TEŻ JESTEŚMY WAŻNE

I tu, powolutku wkradamy się w temat, o którym od dłuższego czasu myślę. (Dokładnie to od listopada bo wtedy zaczyna się szaleństwo świątecznych zakupów)

Prawdę  mówiąc dla wielu z nas sesja zdjęciowa jest jedyną szansą, by zrobić sobie zdjęcie z całą rodziną to jedyny moment, gdy jest przy Was ktoś, kto trzyma aparat i z chęcią sfotografuje Was wszystkich razem.  

Brzmi super, jednak jako matka doskonale zdaję sobie sprawę, że świeżo upieczeni rodzice, szczególnie przy pierwszym dziecku mają na głowie tak wiele, że temat sesji odkładają, odkładają… a nim się obejrzą maluchy idą już do szkoły i wcale nie są tak chętne na wspólne fotografie. Najlepiej więc postawić ich przed faktem dokonanym i sprezentować im specjalne zaproszenie na sesję. Całe szczęście świadomość tego ma coraz więcej osób! Skąd to wiem? Stąd, że ilość sprzedanych w ostatnim czasie voucherów  wzrosła niemal dwukrotnie! Szczególnie sesje urodzinowe cieszą się ogromnym powodzeniem! 

Schemat jest niemal zawsze ten sam. Dzwoni telefon a w słuchawce słyszę „Bo wie Pani… idziemy na roczek a On/Ona ma już wszystko!  No i co temu dziecku kupić… A zdjęcia to przecież będzie pamiątka na lata!” 

Cieszy mnie ogromnie, że tak myślicie ! Ale… Czy sesja zdjęciowa to naprawdę dobry pomysł ? 

ZDECYDOWANIE TAK ! Sesja dziecięca, sesja ciążowa czy moja ukochana sesja roczkowa… mogą zatrzymać na dłużej cudowne wspomnienia i ulotne chwile. ALE pod warunkiem, że zanim wykupimy zaproszenie dobrze zastanowimy się nad wyborem fotografa. I nie… wcale nie mam tu na myśli znalezienia najtańszej czy najdroższej oferty a coś zupełnie innego!  Co konkretnie ? Bo wiecie, tak jak każdy z nas lubi inne ciuchy, tak jak każdy z nas ma różne zainteresowania czy sposoby na zrelaksowanie się po pracy, tak każdy z nas ma prawo lubić innego typu fotografie. 

Słuchałam ostatnio pewnego fotograficznego podcastu – uwielbiam go słuchać w czasie obróbki. Miałam wtedy szczęście trafić na odcinek, w którym wypowiadała się bardzo znana fotografka z nad morza – specjalistka w fotografowaniu kobiet w ciąży i noworodków, wiecie, znana tak, że nawet ludzie z gór potrafią przejechać całą Polskę z noworodkiem po to, by właśnie ONA sfotografowała ich dzieci.  I tak, podczas rozmowy padło pytanie prowadzącego : „A czy zdarzyła Ci się sytuacja, że klient był niezadowolony ze zdjęć?” 

I wyobraźcie sobie, że wtedy ona, po chwili zastanowienia odpowiedziała : TAK ! Jak się okazało, zdarzyło się jej to dwukrotnie a po przeanalizowaniu tematu wyszło na jaw, że obydwie niezadowolone osoby otrzymały sesje w prezencie.  W dalszym ciągu wypowiedzi Pani rozwija temat, opisując swój styl fotograficzny, który jak się okazało był zupełnie sprzeczny z tym, co na co dzień preferowali owi klienci.  I owszem, takie zdjęcia mają wartość, nabiorą jej jeszcze dodatkowo przez lata, ale skoro chcemy sprawić komuś przyjemność, to dlaczego nie zrobić tego od razu tak, jak się należy ? 

Warto więc zastanowić się  nad tym jaka sesja sprawi obdarowanym największą uciechę! W końcu zanim dzieci z fotografii dorosną i docenią to co im daliśmy ( a będzie tak pewnie dopiero po jakiś 20 latach :D ), zdjęcia będą cieszyć głownie oczy rodziców (no tak, uczepiłam się tych sesji dziecięcych, bo to właśnie dzieciakom najczęściej ofiarujecie zdjęciowe prezenty). 

Jak więc wybrać odpowiedniego fotografa ? 

Przede wszystkim musicie jasno określić jaką sumę chcecie przeznaczyć na zakup prezentu - sesja może być zarówno prezentem głównym jak i miłym dodatkiem do czegoś innego. 

Aktualnie wielu fotografów na rynku oferuje gotowe pakiety, gdzie w określonej kwocie pieniędzy możecie otrzymać z góry określoną ilość ujęć i dodatkowych produktów.  W takim pakiecie mogą znaleźć się same zdjęcia, może to być także obraz na płótnie czy fotoalbum co w przypadku prezentu zawsze sprawia dodatkową radość.

Ja do tej pory robiłam tak samo – opierałam się na pakietach, jednak wychodząc naprzeciw Waszym oczekiwaniom postanowiłam stać się bardziej elastyczna i teraz, zakres usługi możemy dostosować do Waszych potrzeb oraz zasobów pieniężnych – możecie sami zdecydować o ostatecznym składzie Waszego prezentu lub decyzję pozostawić osobie obdarowanej. Kiedy już zdecydujecie, otrzymujecie ode mnie piękne zaproszenie, które możecie wręczyć swoim najbliższym.

Przeglądając dostępne oferty najważniejszym elementem jest jednak zapoznanie się nie z cennikiem a portfolio danego twórcy.  Czy to jakie zdjęcia robi dany fotograf jest ważne? Jasne! Wystarczy spojrzeć jak ogromną wagę do wyboru fotografa przykładają pary młode! Dla nich wyjątkowo ważne jest, by tego dnia towarzyszył im fotograf, którego styl i poczucie estetyki jest bliskie temu co im w sercach gra tak, by ująć na zdjęciach zarówno klimat ceremonii jak i wszystkie najważniejsze w tym czasie emocje. 

Ja, jako przykładem „ze swojego podwórka” posłużę się moją siostrą. Ona od zawsze miała wyczucie. Lubiła projektować ubrania, skończyła szkołę na kierunku dekoratorstwa wnętrz a teraz szyje cudne rzeczy dla maluchów ! (jej stronę znajdziecie tu-> www.facebook.com/dekorlandia )

 Kiedy 1,5 roku temu urodziła jej się córka oczywiście wzięłam małą na cel – jak mogłabym tego nie zrobić ! Właśnie wtedy, znając charakter i gust mojej siostry mogłam (na szczęście!)  zaoferować jej typ zdjęć, który najbardziej będzie jej odpowiadał. I tak, nasza Laura ma urodzinowe zdjęcia  w dość lekkim klimacie i stonowanych kolorach, bez nadmiaru dodatków.  Czy zdjęcia spodobały się jej rodzicom ? Mam głęboką nadzieję, że tak ! Chociaż.. biorąc pod uwagę, że nad ich łóżkiem wisi ogromny, niemal metrowy obraz z tej sesji chyba mogę mieć pewność, że tak właśnie jest. 

 

Ale jest jeszcze druga strona medalu – są osoby, które kochają przepych, kolory i wszelkiego rodzaju bibeloty. Takie, których mieszkanie możemy oglądać bez końca a i tak wciąż dostrzegamy tam coś nowego. Dla nich sesja z mnóstwem dodatków, wieloma tłami i całą ferią kolorów będzie strzałem w dziesiątkę. Oczywiste więc jest to, że nie do końca trafionym pomysłem będzie wysyłać ich do fotografa, który specjalizuje się w naturalnych, białych sesjach lifestyle – niepozowanych i zupełnie gołych- w sensie, że bez dodatków.  Na 90% wyjdą z sesji niezadowoleni zastanawiając  się czy  „ to już wszystko?” I być  może ostatecznie będą nawet zadowoleni – wiadomo, zdjęcia Naszych dzieci zawsze są najpiękniejsze a „Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda” ale przecież tu chodzi o to, by rodzice już po sesji tupali z niecierpliwością nóżkami a po odebraniu zdjęć usiedli w fotelu, otwarli  pudełeczko i aż jęknęli z zachwytu a nie o to, by obejrzeli zdjęcia raz  i schowali je głęboko na dnie szuflady czując żal o to, że nie są takie jakby sobie wymarzyli. 

Nam, fotografom może być trudno odnaleźć się w sytuacji, szczególnie, gdy na sesje otrzymaną w prezencie zgłasza się osoba mająca oczekiwania, którym nie możemy sprostać z najróżniejszych względów, począwszy od możliwości technicznych skończywszy na swoim własnym poczuciu estetyki. Wiadomo… „Klient nasz Pan” ale każdy z nas jest po prostu INNY. Każdy ma swój styl i schemat pracy. I UWAGA : NIEKAŻDY MUSI BYĆ ODPOWIEDNI DLA KAŻDEGO. A jeżeli na sesji między fotografem a fotografowanymi nie „zaiskrzy” to ciężko będzie o wyjątkowe ujęcia. 

 Myślałam ostatnio o tym, na jakim etapie jestem ja i moja firma i doszłam do wniosku że powoli „docieram się” ze swoim aparatem, wiedzą zdobytą na szkoleniach i studiem, w którym uwielbiam pracować ( i w którym, ku przerażeniu mojego męża ciągle coś zmieniam!) łączę to co lubię i bawię się przy tym doskonale. 

Udało mi się opracować  chyba całkiem niezły system… Mam kilka swoich zasad:  zdjęcia rodzinne jak i „starszych noworodków” (czyli takich miesięczniaków, albo wcześniaczków będących na świecie dwa lub trzy miesiące) zawsze wykonuję w bieli – i nie zamierzam tego zmieniać  bo według mnie sprawdza się to najlepiej podczas gdy ujęcia maluchów raczkujących, siedzących i tuptających  uwielbiam przeplatać kolorami. Przeplatać to chyba dobre słowo bo łączę kolor z ujęciami gdzie króluje biel – dzięki temu ostatecznie cały materiał jest spójny.  Wszystko zależy od klimatu jaki chcę osiągnąć, od wieku modeli, charakteru… Dlatego, rozmowa przed sesją jest tak ważna – zarówno dla Was jak i dla mnie. Ale czy mój styl pracy musi odpowiadać każdemu klientowi  ? NIE . 

Tak więc kochani pamiętajcie -  kupując prezent kupujecie go DLA KOGOŚ. I to wcale nie musi być tak, że fotograf, który zachwyca Was swoją pracą zachwyci także Waszych najbliższych. 

Na rynku jest aktualnie wielu fotografów – z pewnością każdy z Was znajdzie kogoś odpowiedniego. Są specjaliści od noworodków, są osoby, które robią zachwycające zdjęcia kobiet i tacy jak ja, którzy ponad wszystkie inne sesje, kochają pracę z dziećmi „roczkowymi” – wystarczy poświęcić małą chwilkę i rozejrzeć się zamiast  iść po najniższej linii oporu i zadzwonić do pierwszego posiadacza aparatu jaki przyjdzie Wam na myśl. 

I to chyba właśnie możliwość wyboru jest w tym wszystkim najlepsza.