Rodzinnie, ciepło i naturalnie

cze
4

Ta sesja zaczęła się od totalnej katastrofy.

SPÓŹNIŁAM SIĘ 30 minut ! Całe szczęście to nie była zima bo chyba bym umarła, zwinęła interes i schowała się głęboko pod ziemią na następne 100 lat... Nienawidzę się spóźniać (a z moim mężem i dzieckiem nie łatwo być zawsze na czas).  

Na szczęście mała modelka i słodko spała nieświadoma niczego a jej rodzice, pomimo mojej wpadki okazali się być przemili ! (tak, po raz kolejny potwierdza się, że mam najlepszych klientów ever ! )

Polcia sesję otrzymała w prezencie co jest ostatnio coraz bardziej popularne. 

Fajnie mieć takich klientów. Ludzi, których wzajemną miłość widać nie tylko na każdym zdjęciu ale i w każdym geście, dotyku, spojrzeniu. 

I prawdę mówiąc ta sesja bardzo dużo mi uświadomiła. 

 

 

Zastanawialiście się kiedyś jak ogromne jest znaczenie zdjęcia ? 

Uśmiechu, zatrzymanego w kadrze, czułego spojrzenia dwojga zakochanych w sobie ludzi ? 

Niedawno dotarło do mnie, że za kilkadziesiąt lat jedynym co po mnie pozostanie będą właśnie zdjęcia. 

Owszem, zostaną ubrania, niedokończone sprawy, być może zostanie pół kubka herbaty, która ostygnie bo nie zdążę jej wypić. 

Ale to, co chcę zostawić swojemu dziecku to zdjęcia. 

Zdjęcia, z których miłość wylewać się będzie poza papier. Nie takie, na których wykreuję sobie rzeczywistość ale takie... wiecie... zrobione w odpowiednim momencie. 

Chcę by za kilkadziesiąt lat moja córka patrzac na te fotografie mogła przypomnieć sobie uczucia jakie nam towarzyszyły, poczuć na policzku muśnięcie wiatru przypominające mrowienie od dziesiątek buziaków, którymi zasypuję ją każdego dnia. 

Chcę, żeby mogła przypomnieć sobie swój śmiech podczas zabaw z tatą i nasze wieczorne zasypianki z książką. 

Nasze uśmiechy, nasze spojrzenia. 

 

I właśnie takie zdjęcia chciałabym dawać Wam. Całe szczęście coraz częściej udaje nam się tworzyc fotografie rodzinne. Coraz częściej na sesje docierają tatusiowie. 

Pomyślcie sobie o tym, jak ważne będą się stawały te fotografie z każdym kolejnym mijającym rokiem. 

Dzieci rosną i nasza rola... jakby się umniejsza. Musimy przecież pozwolić im życ po swojemu. Czy nie fajnie byłoby wtedy powrócić wspomnieniami do dni kiedy byliśmy dla kogoś całym światem ? 

Ja osobiście strasznie boję się dnia w którym moje dziecko dorośnie i wyfrunie w świat. Choć Milusia ma zaledwie dwa latka to już teraz przeglądając album z  jej zdjęciami wzruszam się strasznie. 

Wierzę, że za rok czy dwa rodzice Poli z takim samym sentymentem będą wracać do zdjęć z tej swietniowej sesji. 

Tej sesji, która zaczęła się katastrofą a skończyła... 

To możecie ocenić sami.

Zapraszam do galerii 

 

 

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie

Powiększ zdjęcie